SICILY 2019 Sicily An interactive map

MaltaMalta po drodze

Na jesień szukałem czegokolwiek nieco cieplejszego niż PL, ale tak by wylecieć z Poznania. Poznań to ciągle (i pewnie jeszcze długo) czarna dziura jeśli chodzi o sensowne połączenia gdziekolwiek. Dalekie loty na kierunkach innych niż te z pakietu LO to raczej ponad 3000zł niż poniżej. Wiosną musiałem lecieć LH. Teraz szukałem połączeń w fajne miejsca z Bergamo, bo to jedno z niewielu miejsc, gdzie da się tanio dolecieć z Poznania. Myślałem o Maroku lub Sycylii. Niestety widzę, że w Bergamo poszły w górę ceny noclegów. Inny wariant to lot na Maltę i Sycylia z Malty. Malta ma ten atut, że jest cieplejsza i w 2016 bardzo nam się podobała. Do tego mają fajny salonik z wstępem dla dzieci gratis.
Udało mi się wstrzelić w kilkudniową obniżkę cen i dopasować loty na Maltę, z dalszym dolotem do Catanii. FR nie lata już do Trapanii z Malty, ale i tak widzę, że na Sycylii jest duża dopłata do samochodu oddawanego w innym miejscu, niestety. Za wszystkie bilety wychodzi nam 450zł na osobę, co nie jest dramatem, ale z innych portów to cena raczej wysoka. Godziny lotów wygodne z wyjątkiem powrotu do Poznania, który jest wcześnie rano. Niestety wszystko z Rynem i tylko z małym podręcznym, więc trochę ciężko się spakować, ale ostatecznie udaje się do 2 plecaków.

Po drodze już po rozpoczęciu zniżania fajny widok na Etne, jeszcze miesiąc temu była bardziej aktywna:


Śpimy w okolicy Spinola Bay, bo tam nie byliśmy, bo był najkorzystniejszy nocleg, bo dojeżdża z lotniska szybki autobus pospieszny. Mamy wolne pół dnia na specer:



W bocznej uliczce takie coś:



Następnego dnia leniwy poranek. Dojazd do lotniska robimy z długą przesiadką w Vallettcie (nie wiem jak to napisać). Na tyle, na ile bilet pozwala (ma 2h ważności):


PorticelloPorticello

Na lotnisku jesteśmy z sporym wyprzedzeniem. Korzystamy z La Valette Club - to świetny salonik jak na te dostępne w ramach DinersClub i PriorityPass, ma nawet taras.
Przelot trwa około 20minut, jesteśmy 30min przed czasem. Radość nie trwa długo, bo okazuje się, że na wózek musimy czekać na przy taśmie, niestety wózki są tylko przy specjalnej taśmie, czyli najgorszy wariant. Okazuje się, że właśnie w tym momencie wyskoczyła jakaś awaria systemu i przez 40min nie wyjeżdża żaden bagaż na żadnej taśmie. Na wózek czekamy ponad 1h.
Tego dnia mamy w planie dojazd w okolice Palermo na co potrzeba około 3h, więc wolałbym nie tracić zbyt dużo czasu.
Samochód mamy zarezerwowany w Ecovia. Niestety tylko jedno stanowisko i kolejka. Stoję 40min. Kolejne 30min zajmuje wydanie samochodu, robią to bardzo powoli. O dziwo próba blokowania kaucji przez terminal odbija się od limitu na transakcje internetowe. Na szczęście mam drugą kartę.
Rezerwowałem Renault Captur lub podobny, pytają czy wolę trochę mniejszy, czy większy. Z racji, że nie planujemy wjazdu w duże miasta wybieram większy. Pan w okienku zdziwiony, mówi, że ludzie tu boją się takich samochodów bo prowadzi się ciężko w tutejszych realiach. Dostaję hybrydową Kia Niro z automatyczną skrzynia. Nieźle jak na stawkę poniżej 40zł za dzień. Odbijają sobie na fotelikach bo za dobę za 1 fotelik płacę tu więcej niż na Azorach za 2 foteliki. Samochód nie ma dużego przebiegu, ale ma masę małych zarysowań i kilka niewielkich wgnieceń. Szkoda mi czasu na szczegółową inwentaryzację więc robię po prostu sporo zdjęć.
Straciliśmy dużo czasu, ale przejazd bezproblemowy, choć czuję się już zmęczony. Dojeżdżamy chwilę po zmroku, robimy jeszcze zakupy i odpoczynek. Rano wstaję wcześnie (jak zwykle) w sam raz na wschód słońca. Z okna taki widok, już wiem, że jest fajnie:


PalermoPalermo

Trochę czasu mija zanim udaje nam się zebrać, bo okolica jest fajna:


Planu na dziś generalnie nie ma. Jedziemy przed siebie, gdzie się uda, gdzieś na zachód.
Przejazd przez Palermo nieco zatłoczony pomimo niedzieli. Dalej jest już luźno i droga niezła. Pojechaliśmy w stronę świątynii Segesta, ale widać ją z drogi i na kolana nie rzuca. Jedziemy dalej. Miasteczko Erice na wysokiej górze widać z daleka. To jedna z większych atrakcji w tej części wyspy.
Jedziemy na górę. Wszystkie parkingi są już gratis, jest po sezonie. Na dole jest 27C, u góry znacznie chłodniej. Turystów niewiele, choć nie tak łatwo zrobić zdjęcie bez nich:




Ernest znajduje na ulicy 10e i chce lody, więc świątujemy.
Myślałem, że miasteczko będzie miało więcej otwartych widoków, ale nie ma ich dużo. W zasadzie te lepsze są tylko w okolicy zamku:




Miasteczko mnie nieco rozczarowuje, ale spędzamy tu sporo czasu, bo dzieciom się podoba (wg. mnie dłużej niż 1,5h nie warto tu siedzieć). Nie dojeżdżamy do Trapani, ale wracamy inną drogą wybrzeżem, z lepszymi widokami. Po drodze przed samym Palermo (w Capaci) mijamy pomnik w miejscu zamachu bombowego na prokuratora Giovanniego Falcone. Zatrzymujemy się w Modnello. Rozaptrywałem nocleg tutaj, ale cieszę się, że wybrałem inne miejsce. Jedyna atrakacja to chyba jedyna plaża w aglomeracji Palermo:



Chciałem wjechać na górę Pellegrino z której jest fajny widok na Palermo, ale z jednej strony wjazd był zamknięty, a z drugiej trafiliśmy akurat na koniec meczu i totalnie zakorkowany spory obszar miasta. Chwilę przed wjechaniem w korek:


Przejazdy o dziwo bardzo sprawne i praktycznie bezporblemowe. Mały ruch, piractwo drogowe jak na razie znacznie mniejsze niż w Polsce.
Wracamy do naszego fajnego noclegu.
Śpimy w małym miasteczku z 20min jazdy w bok od autostrady. Nasz budynek jest jednym z 5 wybudowanych na skalnym cyplu wystającym w morze, przed drzwiami mamy mini plażę gdzie rano pracują rybacy. Jedno z fajniejszych miesc w jakich w ogóle spałem:


Nie wiem, co jest w tym budynku, kiedyś tu też były noclegi:



CataniaCefalu

Rano robimy spacer po okolicy. To widok na nasz mini półwysep z punktem widokowym na końcu:


Z punktu widokowego:



No i nasza plaża:



To nasz domek, nasz lokal jest u góry. Z 4 stron woda i fale za oknem przez całą noc. Myślałem, że tak się da tylko w tropikach :)

Jedziemy do Cefalu. W sieci czytam, że tonie w turystach i w ogóle kicz. Nie warto płacić za odcinek autostrady, bo zysk na czasie jest niewielki. Po drodze taki widok:


I rzeczywiście gdy dojeżdżamy do plaży przed starym miastem wita nas ogromny parking (z cieżkim w obsłudze parkomatem) i plaża wypełniona parasonalami. Trzeba dojść znacznie bliżej miasta, by mieć fajniejszy widok:


Wchodzimy w uliczki i poza tą główną jest całkiem fajnie:









Idziemy w stronę katedry. Już tutaj jest dosyć pusto, a ceny w kawiarniach przystępne:




Małe plaże w starym centrum:


Cefalu jest fajnym miejscem poza sezonem. Jest klimat, podoba mi się zdecydowanie bardziej niż w Erice.
Jedziemy w stronę Catanii. W centrum wyspy na drodze autostrady generalnie nie ma nic specjalnie ciekawego. Jest miasto Enna zbudowane na sporej górze, ale poza widokami nie zachwyca. Za to już z tej okolicy widać Etnę:



Do kolejnego noclegu dojeżdżamy około 17:40. Znajduje się gdzieś pomiędzy Catanią, Etną i Taorminą. To nie jakiś apartament, ale mały pensjonat. Cieszymy się, bo będziemy mieć śniadania w cenie i będzie ekspres do kawy (w poprzednim noclegu był na zdjęciach, ale okazał się popsuty, żaden dramat, bo nocleg był super i tak). W opisie na hotels.com było 80m2 2 sypialnie, salon, balkon z widokiem na Etnę itp. Właściciel prowadzi nas i pokazuje 2 pokoje po 15-18m2 każdy. Mówię, że to jakaś pomyłka, miał być apartament. Na co on, że to jest ten apartament i to jego zdaniem jest 80m2, ekspres do kawy w recepcji za 1euro, lodówka też na dole, płatna. Hotels.com niestety nie przysyła potwierdzeń po angielsku (chyba, że rezerwuje się w niepolskiej wersji strony), szukam więc jego oferty i pokazuje mu opis. Śmieje się i mówi by dzwonić do hotels.com. Jest tu słaby zasięg sieci więc ciężko korzysta się z internetu, wychodzimy na zewnątrz. Próbuję, ale numer w Polsce już nieczynny, próbuję na brytyjski, a tam słyszę informacje: przepraszamy za problem, proszę zadzwonić w innym terminie (potem okazuje się, że numer działał, ale komunikat nie włączył się od początku, więc nie usłyszałem, że nie dotyczy całego serwisu - na szczęście miałem włączone nagrywanie rozmów). Właściciel śmieje się z nas, mówi już tylko po włosku. Zaczyna robić się ciemno. Szukam innego noclegu w okolicy, właściciel chodzi za mną i patrzy mi w telefon. Chcę wejść do środka by zrobić zdjęcia, ale facet staje w drzwiach i nas nie wpuszcza. Idę do samochodu i rezerwuję cokolwiek w pobliżu nie czekając nawet aż załadują się zdjęcia. Jedyną dużo tańszą ofertę w promieniu 10km, ale w opisie wygląda ok. Wsiadamy wszyscy i prosimy o otworzenie bramy. Facet robi się agresywny i mówi, że jak nie wyjedziemy w ciągu minuty to nas nie wypuści. Po drodze dzwonimy do nowego noclegu. Pani mówi, że potrzebuje około 2h i da znać. Rzeczywiście w potwierdzeniu rezerwacji jest mowa, by dać znać o godzinie przyjazdy 24h wcześniej, ale nie było tej informacji w ofercie. Robimy jeszcze jakieś zakupy. Dzwoni do nas pani, że apartament jest gotowy przed czasem. Okazuje się, że jest fajny. Jedyny problem to parking po prostu na ulicy średnio wyglądającego miasteczka, ale pani nam załatwia parking wewnątrz posesji.
Rano okazuje się, że też mamy widok na Etnę (na słowo, bo na zdjęciu jej nie widać):


Dzwonię rano do hotels.com i opowiadam o sytuacji. Pani mówi, że dośle do mnie email na który mam odpowiedzieć z opisem sytuacji. Po 2-3h dostaję email, ale z informacją, że zweryfikowali przebieg zdarzeń z właścicielem i jego zdaniem odjechaliśmy bo nie było kuchni, której w opisie nie było (rzeczywiście w opisie nie było słowa kuchnia), ani słowa o powierzchni i braku salonu oraz płatnych usługach. Jednak łaskawie godzi się by zwrócić 30%. Jestem zły, bo wiem, że bez zdjęć niewiele zdziałam.

TaorminTaormina

W tych okolicach zwiedzanie zaczynamy od Savoki. Małe miasteczko nieco na północ od turystycznej Taorminy. Znane z tego, że kręcono tu kilka scen do Ojca chrzestnego prawie 50lat temu. Miasteczko jest ładne, nie zepsute komercją i generalnie stosunkowo niewielu turystów tu dociera. A większość turystów i tak zwiedzanie tutaj ogranicza do baru z scen z filmu. Warto iść dalej.






W tych okolicach autostrada jest płatna, ale tania. Warto z niej korzystać, bo bardzo skraca czas podróży. Jedziemy do Taorminy. Tu ciężko nawet o płatny parking. Jest malowniczo i fajnie, ale bardzo tłoczno:





Idziemy do ruin teatru antycznego, głównej tutejszej atrakcji:



To miasteczko Castelmola, położone jeszcze wyżej:


Wstęp jest drogi (10e) ale warto. Później rodzinę odprowadzam do kolejki linowej prowadzącej do plaż na dole (1,5e), a sam idę po samochód by nim zjechać na dół:


Plaże w tej części wyspy są mocno kamieniste. Dużo ludzi, nie rusza mnie nawet wyspa Isola Bella, gdzie kiedyś był hotel, a teraz coś w rodzaju ogrodu botanicznego. Ale dzieci mają frajdę, bo ciepło i woda :) Wracamy gdy robi się już ciemno. Po drodze fajny widok na kopcącą Etnę:

CataniaCatania

Czas kończyć relację, bo kolejna w drodze. Czasy takie, że muszę pisać by nie zgłupieć.
Następnego dnia rano pakujemy wszystko do samochodu, w planie Etna. Po południu lot powrotny na Malte.
Na parking z którego da się wjechać wyżej kolejką linową mamy bardzo blisko. Przedmieścia Catanii są straszne, potworny syf. Im wyżej tym fajniej:



Chodzimy sobie w okolicach parkingu tak by trzymać się jednak dalej od tłumów. Widać spore ilości wielkich ciężarówek wwożących turystów prawie na szczyt. Jesteśmy na wysokości około 1900 m npm jest bardzo ciepło:



Jedziemy prosto na lotnisko. Widząc jakąś stację tankuję samochód pomimo, że jeszcze 30km do przejechania. Jest z górki więc samochód prawie nic nie spalił. Zostawiłem sobie sporo czasu na oddanie samochodu spodziewając się problemów, bo to w końcu Włochy. Poszło jednak bardzo sprawnie i pierwszy raz od 3 rentali nikt się do niczego nie przyczepił. Na lotnisku korzystamy z PriorityPass by wejść do jakiegoś małego saloniku, który oponie ma słabe, a na zdjęciach nic nie ma. Dzieci mają wstęp gratis i okazuje się, że oferta cateringu nie jest aż tak fatalna (lepsza niż w Poznaniu).

Malta (znowu)Valetta

Lot na Maltę szybki i sprawny. Prawie byliśmy mocno przed czasem, ale mieliśmy przerwane podejście bo inny samolot nie zdążył opuścić pasa. Czuje się mocno zmęczony i okazuje się, że źle zapamiętałem lokalizację noclegu, tracimy z 20min na dodatkowy spacer. Wieczorem czuje się dziwnie, w nocy mam koszmary, następnego dnia na nic nie mam siły. Potem okazuje się, że strułem się w McD na lotnisku w Catanii, gdzie zjadłem BigMaca tylko dlatego, że dziecko koniecznie chciało frytki

Mamy apartament w zasięgu spaceru od starego miasta. Widzę, że od naszej ostatniej wizyty na Malce ceny noclegów tam mocno poszły w górę. Ostatkiem moich sił udaje się zrobić długi spacer:





Pogoda jest bardzo przyjemna, ale jest pochmurnie. Malta bez słońca wygląda jakoś dziwnie. Znika 80% uroku. Może mam takie wrażenie, bo średnio się czuję.

PoznanMalta

Kolejnego dnia wylot do domu wcześnie rano. Zamawiamy taxi i po raz kolejny korzystamy z jednego z fajniejszych saloników PP,DC. Poranek deszczowy, a zaraz po starcie widzimy przez okno piękne burze w oddali