Travel blog
Travel blog Sri Lanka

Ellakoleją do Ella

Trasa z Kandy do Ella ma opinie najbardziej malowniczej, nie tylko na SriLance, jest podobno jedną z ładniejszych na świecie. To w linii prostej zaledwie 70-80km, ale podróż trwa około 7h! Pociąg jedzie nieco dookoła i po drodze wspina się na wysokość 1900m npm, by później w Ella zjechać do okolice 1000m npm.
Generalnie nikt nie liczy sprzedanych biletów kolejowych 3 klasy. Jest ryzyko, że nie uda się wejść do pociągu. Czytam straszne historie o ludziach stojących przez wiele godzin i pilnujących bagażu. Z tego powodu wiele osób decyduje się na nocny pociąg około 2:00 w nocy rezygnując z przespanej nocy i widoków przez pierwszą połowę podróży. Najgorszą opinię ma pociąg nieco przed 9:00 rano, więc nieco przekornie właśnie na ten się decydujemy.
Bierzemy z hotelu śniadanie na wynos i tuktukiem ruszamy na dworzec. Wchodzimy na perony psychicznie przygotowani do walki o miejsca, a tam tłumów nie ma. Pociągi przyjeżdżajace do Kandy są jednak nieco zapchane:



Nasz nie jest podstawiany w Kandy, przyjeżdża chyba z Colombo, ale na szczęście jest prawie pusty. Udaje nam się bez problemu znaleźć dobre miejsca przy oknie:

Dla lokalnych rodzin podróż też jest atrakcją. Dziecko przejechało sporą część trasy z głową za oknem:

Na początku trasy widoki są fajne, choć nie rewelacyjne. Czuję się nieco rozczarowany. Później plantacje herbaty dodają smaku, bo są soczyście zielone i po prostu ładne:



Mam wrażenie, że jest tu jakaś forma konkursu pomiędzy stacjami, bo te małe górskie sprawiają wrażenie konkurujących ze sobą w estetyce i czystości:


Udało mi się zrobić fajne zdjęcie dziewczyny nietypowej urody, nie udało się jendak pozbyć pani w tle:

[MOV]https://www.youtube.com/embed/poRQFz-4_ek?controls=0[/MOV]
Jedziemy dalej, końcówka trasy to naprawdę ostry zjazd w dół:


Spacerem trafiamy do zarezerwowanego wcześniej noclegu. Samo miasteczko Ella nieco rozczarowuje, jest bardzo komercyjne, bez klimatu:

Jemy coś szybko i korzstając z końca dnia postanawiamy jeszcze dotrzeć do Nine Arch Bridge - chyba najbardziej znanego z zdjęć miejsca w okolicy. Niestety most jest juz w cieniu co psuje odbiór:

ale to nic:

Wieczorem idziemy coś zjeść:

Blog from
Blog from New Zealand

New ZealandFiordland

Następnego dnia wyjechaliśmy w kierunku Millford Sound wcześnie, bo przed 6:00 rano. Było jeszcze zupełnie ciemno. Droga do Millford jest krajobrazowo bardzo ciekawa, ale świtać zaczęło gdy byliśmy już po drugiej stronie łańcucha górskiego. Po drodze mijaliśmy może 2 samochody:

Na miejsce dotarliśmy gdy było jeszcze ciemno, sporo przed godziną kursu statku którym mamy popłynąć aż do ujścia fiordu.

Specjalnie wybraliśmy tak wczesną porę, gdyż podobno rano jest największa szansa na dobrą pogodę . Poranne kursy statków wzdłuż fiordu są też najtańsze, a do tego mają śniadanie w cenie (pierwszy raz od dłuższego czasu mogliśmy się swobodnie najeść:). Było nam to na rękę też z tego powodu, że jeszcze tego samego dnia planowaliśmy powrót do Qeenstown, a to spora odległość.
Powietrze jest wilgotne i przejmująco zimne, uczucie chłodu potęguje narastający na otwartej wodzie wiatr. Ciężko wytrzymać na otwartym pokładzie dłużej niż klika minut. Ale dla przyjemnych widoków warto pocierpieć.

Ze stromych skalistych zboczy spadają do fiordu liczne wodospady, niektóre są naprawdę spore.


Po zakończeniu rejsu robimy sobie jeszcze wycieczkę lądem na pobliskie lotnisko (bogaci dolatują tutaj samolotami). Zgodnie z przypuszczeniami już około południa niebo jest zachmurzone:

W drodze powrotnej mogliśmy już przy świetle dziennym podziwiać widoki w pełnej krasie:

Droga do Millford jest sporym osiągnięciem technicznym. Kulminacyjnym momentem przeprawy jest tunel Homera. Jego budowę rozpoczęto w 1934 roku i trwała ona aż 19 lat. Tunel wykuty jest w litej skale, z jego sklepienia sączy się woda. W tunelu ledwo mieszczą się obok siebie dwa samochody osobowe, dlatego w godzinach szczytu, gdy do Millford jadą autokary z turystami ruch w tunelu odbywa się wahadłowo, co podobno czasem powoduje spore zatory. Rano mieliśmy ten komfort, że byliśmy w okolicach tunelu jedyni. Teraz musimy czekać.


Fiordland poza spektakularnymi widokami gór to także chyba nawet bardziej ciekawe lasy deszczowe. Lasy te z drogi wyglądają podobnie do naszych, ale warto zatrzymywać się przy szlakach biegnących lasem i udać się na dłuższy spacer (wszystkie szlaki są bardzo dobrze opisane i oznaczone). Wewnątrz taki las to już zupełnie inna bajka:



Dalszy powrót do Queenstown brzegiem jeziora to już czysta przyjemność:

Travel blog
Travel blog Cape Town

KapsztadTable Mountain

Kolejny poranek był leniwy, na tyle, że kosztowało nas to dłuższą o jakieś 15-20min kolejkę do kolejki linowej na Table Mountain. Przez kolejne dni dojazd tutaj byłby dla nas problematyczny, a dziś moglibyśmy w zasadzie dojść do dolnej stacji na piechotę. Dla wygody dowożę żonkę i małego pod samą kolejkę, a sam cofam się nieco do pierwszych wolnych miejsc parkingowych.
Bilet jest dosyć drogi, aż 255R (obecnie 1R = 0,305PLN, gdy kupowałem bilety 1R = 0,275PLN), by nie stać w kolejce 2x warto go kupić w sieci (bilet i tak ważny jest tydzień). Różne są teorie o jakiej porze dnia warto wybrać się na górę. Rano często szczyt spowity jest mgiełką, ale rano też jest lepsze światło i czasem fajny widok na mgiełkę na dole. Na godziny wieczorne była akurat promocja (50%), ale oznacza to spore kolejki w oczekiwaniu na powrót na co z dzieckiem nie mogliśmy sobie pozwolić. My jednak mamy pogodę absolutnie nietypową dla tego miejsca o tej porze roku, prawie 30C już o 9:00 rano, więc o mgiełce nie ma mowy.
Wagoniki kursują wahadłowo i poruszają się dosyć szybko. Na całej trasie nie ma zdaje się żadnego słupa, jedzie się pod bardzo stromym kątem do góry. Wagony są spore, mieści się w nich po 60 osób, a by każdemy dogodzić podłoga obraca się powoli podczas jazdy. W sieci wyczytałem, że pod podłogą są spore zbiorniki na wodę, która służy jako balast a przy okazji zaopatruje budynki na górze (pomimo tego, przy silniejszym wietrze kolejka jest zamykana - a wieje tu mocno i często):

Zakotwienie lin na górze wygląda solidnie:

Na górze jest płasko, gdyby nie widoki, byłoby nudno (widok na centrum, przy stadionie wzgórze Signal Hill, po lewej szczyt Lions Head, mój cel na wieczór):

A to widok na południe, miejsca jest naprawdę sporo. Góra ma ponad 1000mnpm, jest tu więc wyraźnie chłodniej, trzeba jedynie uważać na słońce.

Na koniec jeszcze widok na Lions Head, na dole widać nawet dach naszego domu

Na obiad idziemy do wyluzowanej low costowej knajpki Mixas (gdzieś w sieci przeczytałem o niej dobre zdanie, a jest blisko). A później krótka wycieczka do dzielnicy Dystrykt 6 (skojarzenie z filmem Dystrykt 9 jak najbardziej właściwe). Dawniej mieszkali tu niewolnicy, rzemieślnicy i kupcy. Nie tylko czarni, ale także przesiedleńcy (przymusowi) z Azji. Dzielnica aktywnie żyła, lecz gdzieś w połowie XX wieku spodobała się białym na tyle, że z czasem wszystkich jej mieszkańców przymusowo przeniesiono do nowych nieatrakcyjnych terenów Cape Flats, a Dystrykt 6 zrównano z ziemią, budując nowe domy. Dziś jest tam nawet zdaje się jakaś uczelnia wyższa, dzielnica nie zachwyca, ale cały obszar jest znany z lokalnego street artu:

Dziś Cape Flats to Mitchells Plain najniebezpieczniejszy obszar miasta. Wraz z sąsiednią dzielnicą Khayelitsha najgorsze slumsy. Nie da się tych obszarów nie zauważyć jadąc gdziekolwiek na wschód autostradą N2. To także okolice portu lotniczego.

Travel blog
Travel blog Western Japan

OkayamaOnomichi

Następnego dnia po leniwym poranku dojeżdżamy Shinkansenem do Fukuyamy i dalej lokalnym pociągiem do Onomichi. To portowe miasteczko z ciekawymi widokami i fajną atmosferą labiryntu schodów i wąskich przejść pomiędzy wśród klimatycznej zabudowy i świątyń:

Po zboczach wzgórza ciężko poruszać się z wózkiem. Na szczyt wzgórza można wjechać kolejką linową, poza nią praktycznie nie ma tu komercji:

Z tarasu widokowego na szczycie widać liczne pokryte wzgórzami wysepki wzdłuż których droga ekspresowa Shimanami Kaido prowadzi aż na wyspę Shikoku. Trasa rowerowa wzdłuż tej drogi jest jedną z większych atrakcji okolicy:

Główna położona na dole, portowa część miasteczka też ma swój urok:

Mieliśmy w planie jeszcze wypad do miasteczka Tomonoura w którym kręcono kilka epizodów filmu Wolverin, ale zabrakło nam czasu. W zmian robimy spacer dookoła zamku w Fukuyamie:

Wieczorem odwiedzamy jeszcze Park i Zamek w Okayamie.

Miami United States
25°50'N 80°14'W
Fiordland New Zealand
45°17'S 167°36'E
Blue Mountains Australia
33°42'S 150°16'E
Dubai UAE
25°24'N 55°26'E
Tokyo Kanto Japan
36°15'N 139°55'E
Los Angeles United States
33°56'N 118°19'W
Vientian Laos
17°56'N 102°38'E
London 2018 United Kingdom
51°31'N 0°7'W
Canaima Wenezuela
5°27'N 61°57'W
Ko Chang Thailand
12°5'N 102°18'E
Pomorze Poland
54°21'N 18°39'E
Atacama region Boliwia
22°29'S 67°42'W
Melbourne Australia
37°49'S 144°58'E
Florida Keys United States
24°33'N 81°48'W
Taipei Taiwan
25°2'N 121°32'E
Nord Thailand Thailand
19°30'N 99°11'E
Torino Italy
45°22'N 7°35'E
Sri Lanka Sri Lanka
7°9'N 80°40'E
North Island New Zealand
37°39'S 175°45'E
Wahiba Sands Oman
21°57'N 58°44'E
Cracov Poland
50°3'N 19°57'E
Lima region Peru
12°3'S 76°59'W
Cambodia Cambodia
11°12'N 104°37'E
New York United States
40°46'N 73°59'W
Genua Italy
44°24'N 8°56'E
Malta Malta
35°53'N 14°27'E
Manila Philippines
14°36'N 120°59'E
Takamatsu Shikoku Japan
33°31'N 133°23'E
Muscat Oman
23°37'N 58°36'E
Ciudad Bolivar Henri Pittier Wenezuela
10°28'N 67°19'W
Luang Prabang Laos
19°55'N 102°9'E
Seoul South Korea
37°33'N 126°59'E
Bali Indonezja
8°28'S 115°18'E
Valencia Alicante Spain
38°49'N 0°14'W
Madrid Spain
40°25'N 3°42'W
Angkor Cambodia
13°27'N 103°53'E
Kansai region 2012 Japan
34°51'N 135°59'E
Milano Italy
45°43'N 9°25'E
Bangkok 2014 Thailand
13°45'N 100°30'E
Garden Route South Africa
33°56'S 23°34'E
Lisbon Portugal
38°43'N 9°8'W
Israel Israel
31°47'N 35°14'E
Macau Macau
22°7'N 113°33'E
Shanghai Shanghai
31°13'N 121°28'E
Sydney Australia
33°51'S 151°13'E
AbuDhabi UAE
24°28'N 54°20'E
Maui Hawaii US
20°44'N 156°17'W
Doha Qatar
25°17'N 51°27'E
Cuzco region Peru
13°10'S 72°32'W
Kuala Lumpur Malaysia
3°9'N 101°42'E
La Paz region Boliwia
16°30'S 68°4'W
Strasburg France
48°35'N 4°28'E
Java Indonezja
7°16'S 109°41'E
Istanbul Turkey
41°1'N 28°59'E
South Island New Zealand
42°10'S 172°24'E
Phuket region Thailand
7°45'N 98°47'E
Athens Greece
37°58'N 23°44'E
Stockholm Sweden
59°20'N 18°4'E
Bangkok 2005 Thailand
13°45'N 100°30'E
Zanzibar Tanzania
5°51'S 39°21'E
Bilbao Spain
43°17'N 2°55'W
Kauai Hawaii US
22°5'N 159°31'W
Porto Portugal
41°9'N 8°37'W
Rome Italy
41°53'N 12°30'E
National Parks Tanzania
3°8'S 35°33'E
Niderlands Niderlands
51°54'N 5°16'E
Palawan Philippines
9°55'N 118°44'E
East Switzerland
47°25'N 8°41'E
Antigua Guatemala
14°34'N 90°44'W
Cape Town South Africa
33°59'S 18°27'E
San Francisco United States
37°47'N 122°27'W
South Germany
48°51'N 10°10'E
Karaganda Kazachstan
49°47'N 73°8'E
Berlin Germany
52°31'N 13°24'E
Tikal Guatemala
17°18'N 89°33'W
HongKong 2014 Hong Kong
22°27'N 114°20'E
Riga Latvia
56°57'N 24°7'E
Peloponnese Greece
37°27'N 22°14'E
Arequipa region Peru
16°15'S 72°13'W
Alice Springs Australia
23°41'S 133°53'E
Fukuoka Kyushu Japan
33°19'N 130°26'E
Monaco Monaco
43°44'N 7°25'E
Astana Kazachstan
51°10'N 71°26'E
Great Ocean Road Autralia
38°37'S 143°1'E
Kansai region 2015 Japan
34°44'N 135°17'E
Uluru Australia
25°21'S 131°2'E
Sao Miguel Azores
37°48'N 25°41'W
Essex United Kingdom
51°38'N 0°21'E
Al Hajar Oman
23°25'N 56°59'E
Singapore 2013 Singapore
1°17'N 103°51'E
Chugoku region Japan
34°53'N 132°55'E
London 2009 United Kingdom
51°31'N 0°7'W
Barcelona Spain
41°24'N 2°12'E
Sycylia Italy
37°57'N 14°53'E
Titicaca region Peru
15°18'S 70°8'W